Witam Was w czwartym rozdziale.
Wyszedł trochę dłuższy niż poprzednie, ale mam nadzieję, że to nie przeszkadza.
Zapraszam do czytania i komentowania! :)
Jeśli zauważyłaś/eś błąd, literówkę, brak przecinka, proszę, poinformuj mnie o tym.
~*~
Wiatr smagał mnie po twarzy, wprawiając w delikatny ruch jasne kosmyki włosów, nadal mokrych od deszczu. Zdezorientowana zwróciłam się w stronę mojego towarzysza, którego pierwszy raz na oczy widziałam i nie potrafiłam odgadnąć, dlaczego tak zaciekle pożerał mnie wzrokiem. Kiedy nasze spojrzenia znalazły się na kolizyjnym torze, zamarłam. Nie potrafiłam oderwać się od jego niemal całkowicie czarnych oczu. Między nami dało wyczuć się rosnące napięcie, co było dość niezręczne, więc zmusiłam się do odwrócenia głowy. Jednakże nadal czułam palące spojrzenie chłopaka. Starałam się obudzić i odzyskać trzeźwość umysłu, gdyż wciąż był nieco zamroczony po mojej błogiej drzemce na stoliku. Usiłowałam patrzeć wszędzie, byle nie na tego podejrzanego typa. Uznałam, że może jeśli przestanę go zauważać, to sobie pójdzie. Czy on w ogóle wiedział, co to znaczy mrugać?